Czy mogę wrzucić mrożonego indyka do kadzi z wrzącym olejem?

Czy mogę wrzucić mrożonego indyka do kadzi z wrzącym olejem?

Jeśli alkohol wydobywa łagodną i introspekcyjną, a nawet empatyczną stronę, to dobrze. Jeśli wydobywa stronę kłótliwą i defensywną, to nawet odrobina może być za dużo. W takim przypadku nie myślałbym o tym jak o powstrzymywaniu się lub rezygnowaniu z przyjemności picia alkoholu; Twój dzień może być o wiele lepszy bez tego.

Czy mogę wrzucić mrożonego indyka do kadzi z wrzącym olejem? Proszę?

To pytanie co roku. Powoduje to eksplozję indyka. Każdego roku ludzie są ranni.

Mój indyk eksplodował.

Więc dla ciebie jest już za późno. Mam nadzieję, że nie sparzysz się źle. Nie wiem, co z tym zrobić. Kiedyś myślałem, że to problem informacji. Ludzie po prostu nie wiedzieli, że to niebezpieczne. Ale w tym momencie ludzie muszą wiedzieć, a przynajmniej mieć wyczucie. I nadal to robią.

Czasami w zdrowiu pogarszamy problemy, ostrzegając przed nimi. Znanym tego przykładem jest kampania DARE (Drug Abuse Resistance Education) w latach 90. Opierał się na mówieniu dzieciom, aby „po prostu powiedz nie” narkotykom. Wielu ekspertów twierdzi, że to motto faktycznie sprawiło, że młodzi ludzie byli bardziej skłonni do używania nielegalnych substancji. To nadało narkotykom ostry urok. Niebezpieczna strefa może być kusząca.

Lekarze i orędownicy zdrowia publicznego stają teraz przed pytaniem, jak faktycznie wpływać na przekonania i zachowania. Czasami sama informacja nie wystarczy. Informacje nie zmienią zdania twojego wujka o tym, że na przykład zmiana klimatu jest mistyfikacją, ani twojego kuzyna o tym, że łapanie kolegi za tyłek może być zabawnym żartem, jeśli nie byłeś tak spięty, ani twój bibliotekarz o tym, jak wszyscy byłoby bezpieczniej, gdyby wszyscy mieli przy sobie broń palną, ale jeśli chodzi o gluten, lepiej jest nam wszystkim bezpieczniej niż żałować.

Są to tematy, które zwykle odnoszą się do tożsamości ludzi i poczucia siebie. Nazywamy je „przekonaniami” – mimo że niektóre stanowiska są empirycznie bardziej do obrony niż inne. Próba zmiany zdania danej osoby na temat tych przekonań oznacza ryzyko poczucia napaści, wpychania jej tylko głębiej w siebie. W tym tygodniu będzie mnóstwo artykułów o tym, jak kłócić się z członkami rodziny o politykę lub jak odpowiadać na złośliwe, bigoteryjne komentarze; kiedy się zaangażować, a kiedy zachować spokój. Wszystko zależy od dynamiki rodziny. Ale pamiętam, że pytania mogą być skuteczniejsze niż fakty. Zapytaj więcej o przekonania danej osoby i ich pochodzenie.

Sugerowanie, że wszyscy musimy słyszeć o argumentach, dlaczego wojna secesyjna tak naprawdę nie dotyczyła niewolnictwa, i że Donald Trump nigdy nie obmacywał kobiet, i że muzyka Coldplay staje się coraz lepsza, jest fałszywe i głupie. W tym momencie nie są to prawidłowe pozycje. Nie zasługują na debatę przy obiedzie ani gdziekolwiek.

Warto jednak zagłębić się w przesłuchanie tych przekonań. Zwykle można się czegoś nauczyć o procesie myślowym. Nawet jeśli nie, szczere dochodzenie może w końcu doprowadzić osobę do zakwestionowania własnego stanowiska i dojścia do punktu, w którym jest gotowa porozmawiać o faktach.

Szczęśliwego Święta Dziękczynienia.

Alexander Walley był dwudziestokilkuletnim studentem medycyny, kiedy był świadkiem mocy naloksonu. To była północna zmiana na Oddziale Ratunkowym Szpitala Johnsa Hopkinsa w Baltimore w stanie Maryland. Wezwanie nie było niezwykłe: mężczyzna w średnim wieku został znaleziony nieprzytomny po przedawkowaniu heroiny. Walley odprowadził dwójkę sanitariuszy do karetki i wyruszyli w chłodną księżycową noc. Po około pięciu przecznicach dotarli do jednego z osiedli mieszkaniowych w mieście i przedzierali się przez rozpadające się chodniki do obskurnego mieszkania w słabo oświetlonym budynku. Wewnątrz Walley znalazł mężczyznę leżącego pod ścianą, niebieskoskórego i nie oddychającego. „Wyglądał na martwego”, mówi Walley, wspominając incydent 15 lat później.

Spokojnymi, pewnymi ruchami kogoś, kto ma dużo praktyki, jeden z sanitariuszy wyciągnął strzykawkę z torby i wstrzyknął mężczyźnie w ramię. Walley czekał, niepewny, co miało się stać. Wydawało mu się, że widział, jak ręka mężczyzny drga. Potem błękit zaczął spływać z twarzy mężczyzny, a jego klatka piersiowa zaczęła regularnie unosić się i opadać.

„Co mu dałeś?” – zapytał Walley.

— Nalokson — nadeszła odpowiedź.

Amerykańskie epidemie opioidów i heroiny na receptę zlały się w jednego potwora, jednego z mackami, które wydawały się być wszędzie.

Walley oczywiście słyszał o narkotyku. Wiedział, że jest to jedna z niewielu metod obrony przed epidemią przedawkowania, która zabija ludzi w całej Ameryce. Tania i stosunkowo czysta heroina stała się ostatnio łatwiejsza do zdobycia, ale to nie była jedyna przyczyna. Kilka lat wcześniej lekarze zaczęli zmieniać sposób przepisywania opioidowych środków przeciwbólowych. Leki te mogą być bardzo uzależniające; jeden lekarz, z którym rozmawiałem, nazwał je „heroiną w formie pigułki”. Jednak w latach 1991-2013 liczba recept na opioidowe środki przeciwbólowe wzrosła z 76 milionów do 207 milionów rocznie, częściowo dlatego, że lekarze chętniej przepisywali leki pacjentom z przewlekłym bólem. Niektórzy z tych pacjentów zostali uzależnieni. A potem, zamiast trzymać się tych stosunkowo drogich narkotyków na receptę, niektórzy zaczęli wstrzykiwać sobie heroinę, za lepszym, wyższym i niższym kosztem. Amerykańskie epidemie opioidów i heroiny na receptę łączyły się w jednego potwora, jednego z mackami, które wydawały się być wszędzie, powoli dusząc młodych i starych.

Naloxone, znany również pod nazwą Narcan, stał się w tym czasie ostoją szpitalnych oddziałów ratunkowych i oddziałów medycznych. Może być wstrzykiwany lub rozpylany w nosie i może zatrzymać przedawkowanie w mniej niż dwie minuty. To tak ważne, że Światowa Organizacja Zdrowia umieściła lek na swojej liście podstawowych leków w 1983 roku. I chociaż Walley nie zdawał sobie wtedy z tego sprawy, nalokson stał się kluczowy dla jego kariery. Tamta noc w Baltimore pokazała mu, że nalokson może ratować życie. Później wspomnienie o tym skłoniłoby go do podjęcia projektu, który był kontrowersyjny i unikany przez wielu jego rówieśników. Walley próbowałby dać dziesiątkom tysięcy ludzi – rodzicom, policji, nawet narkomanów – możliwość odwrócenia przedawkowania.

* * *

Mniej więcej w czasie, gdy Walley widział, jak przeżył uzależniony, Dan Bigg patrzył, jak inni umierają. Jeden na pięciu mieszkańców miasta, w którym pracował – Chicago – żył w biedzie, a miasto miało poważny problem z heroiną. Z pewnością przedawkowanie nie było jedynym sposobem zabijania uzależnionych od heroiny. Inni zabójcy, tacy jak zabójstwo i HIV, również odbierali życie. Ale Bigg widział, jak coraz więcej narkomanów umiera z przedawkowania i nie wiedział, jak zareagować.

Było to pod koniec lat 90., prawie dziesięć lat po tym, jak Bigg pomógł założyć Sojusz Odzyskiwania Chicago w celu uzyskania czystych igieł dla użytkowników narkotyków. Porzucił doktorat z psychologii, aby pracować z narkomanami. Sojusz działał: rozprzestrzenianie się wirusa HIV i wirusowego zapalenia wątroby typu C wśród użytkowników zwolniło. Ale przedawkowanie zabijało tak wielu użytkowników, że niewielu żyło na tyle długo, aby umrzeć z powodu choroby. Niektóre z tych zgonów były szczególnie trudne do przyjęcia: w 1996 roku inny ze współzałożycieli Sojuszu powrócił do uzależnienia od heroiny i zmarł z przedawkowania.

Przedawkowanie zabijało tak wielu użytkowników, że niewielu żyło wystarczająco długo, aby zapaść na choroby takie jak HIV i wirusowe zapalenie wątroby typu C.

Heroina zabiła przyjaciela Bigga w taki sam sposób, w jaki zabija innych użytkowników: po dostaniu się do mózgu narkotyk jest przekształcany w morfinę, która wiąże się z receptorami opioidowymi organizmu z tak silnym przyciąganiem, że może pozostać w miejscu przez wiele godzin. Niektóre z tych receptorów włączają obwody nagrody w mózgu – ten sam system, który generuje uczucie przyjemności, gdy angażujemy się w czynności takie jak jedzenie lub seks. Inni biorą udział w przenoszeniu bólu; Heroina powoduje, że te receptory tłumią sygnały bólu docierające do mózgu z rdzenia kręgowego. Ale na neuronach znajdują się również receptory opioidowe, które pomagają kontrolować oddychanie. Weź za dużo heroiny, a te neurony niebezpiecznie spowalniają oddychanie. Pozbawione tlenu usta i palce stają się niebieskie. Osoba traci przytomność i przestaje oddychać. Śmierć może nadejść w ciągu kilku minut.

Nalokson odwraca ten proces, zachowując się jak maluch chwytający zabawkę innego dziecka, zapobiegając śmierci, odsuwając opiat na bok i wiążąc się z samym receptorem. To wysyła użytkownika do natychmiastowego wycofania. Skutki uboczne – zawroty głowy, nudności, drżenie, pocenie się – są nieprzyjemne, ale niezbyt niebezpieczne. A jeśli ktoś nie używał żadnych opioidów, nalokson nie przyniesie żadnego efektu, ani pozytywnego, ani negatywnego.

Po śmierci swojego współzałożyciela, Bigg zaczął poświęcać więcej czasu i zasobów Sojuszu na zapobieganie przedawkowaniu i umieścił nalokson w centrum wysiłków. Nie był lekarzem i nie mógł rozprowadzać naloksonu, ale namówił kilku przyjaciół lekarzy, by towarzyszyli mu w jego wizytach u osób uzależnionych, gdzie przepisywali i rozprowadzali strzykawki z lekiem ratującym życie. Było to ryzykowne przedsięwzięcie: ponieważ lek prawdopodobnie byłby podawany przez przyjaciela uzależnionego lub współużytkownika, a nie osobę, której został przepisany, recepta była prawnie wątpliwa. Ale Bigg uznał, że warto było, jeśli oznaczało to, że nalokson był pod ręką, gdy nastąpiło przedawkowanie.

Skupił się na użytkownikach, którzy przedawkowali w przeszłości, ponieważ było to silnym prognostykiem przyszłego przedawkowania, a jego rada była prosta. Widzisz kogoś, kto nie oddycha lub wygląda na szarego? Uderz je w udo lub pośladki naloksonem. Jeśli nie oddycha, oddychaj za nie, odchylając podbródek do tyłu, zatykając nos i oddychając bezpośrednio do ust. Następnie zadzwoń pod numer 911. Sam zaczął nosić nalokson i od tego czasu używał go sześć razy w leczeniu uzależnionych, wydarzenia, które wspomina jako przerażające i satysfakcjonujące.

Często uderzało go, jak niewiele mógł zrobić, aby pomóc.

Począwszy od 1996 roku Bigg i jego przyjaciele rozdawali garści fiolek z naloksonem i czystymi igłami, a potem ich setki. Nigdy nie miał wystarczającej ilości naloksonu, aby się rozdawać, a na początku nawet nie prowadził dokładnych zapisów tego, ile rozdawał. Jak tylko dostał trochę, oddał to. Ale gdy rozeszła się wieść o programie, Bigg był w stanie skłonić lekarzy do podpisywania zamówień pozwalających mu na dystrybucję naloksonu solo i uzyskał prywatne fundusze na zakup leku. Wydaje się, że jego operacja w locie zakończyła się sukcesem: nawet gdy wzrosło używanie narkotyków w aglomeracji Chicago, liczba zgonów z powodu przedawkowania opioidów spadła o prawie jedną trzecią, z 466 w 2000 roku do 324 w 2003 roku.

* * *

Prawie tysiąc mil na wschód Walley obserwował postępy Bigga z niemałym zainteresowaniem. Po ukończeniu szkoły medycznej przeniósł się do San Francisco, aby rozpocząć rezydenturę w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Pracował z niektórymi z lek arthro care najbardziej wrażliwych ludzi w mieście i wyrobił sobie nawyk słuchania, a także przepisywania. Wtedy, tak jak teraz, wydawał się niezwykłym kandydatem do takiego zadania: w okularach, wytworny i łagodny, bardziej przypominał angielskiego profesora niż kogoś, kto rozdaje metadon bezdomnym. Jednak pacjenci Walleya lubili z nim rozmawiać. Opowiedzieli mu o swoich zmaganiach i tragediach, których byli świadkami. Często uderzało go, jak niewiele mógł zrobić, aby pomóc.

Po urodzeniu dwóch synów Walley i jego żona przenieśli się z powrotem do Bostonu, aby być blisko rodziny. Pracował w jasno oświetlonym biurze na drugim piętrze kompleksu biurowego Uniwersytetu Bostońskiego, na południe od centrum miasta, naprzeciwko największego schroniska dla bezdomnych w mieście. Jego nowi pacjenci opowiadali mu podobne historie o uzależnieniu, traumie, bezdomności i przedawkowaniu. Widział, jak ludzie odwracają swoje życie na odwyku, tylko po to, by zrobić kolejne 180, kiedy wrócili do domu. Ten cykl powoduje, że wielu lekarzy uzależnień jest znudzonych, ale Walley miał niezwykle silną wiarę w możliwość wyzdrowienia. Mimo to wiedział, że jeśli wskaźniki przedawkowania będą nadal rosły, niektórzy z jego pacjentów nie przeżyją wystarczająco długo, aby wyzdrowieć.

Wydawało się, że nie trzeba się zastanawiać, czy dostarczać te zestawy ludziom, którzy najprawdopodobniej będą na scenie, czyli innym użytkownikom."

Wtedy Walley zaczął słyszeć o sukcesie Bigga z naloksonem. Zrozumiał skalę wyzwania, jakie podjął jego kolega, częściowo dlatego, że obserwował, jak nasila się epidemia opioidów w jego własnym mieście. W ciągu półtorej dekady po 1990 r. częstość śmiertelnego przedawkowania opioidów wzrosła sześciokrotnie, do ponad 600 rocznie. Aby odwrócić ten trend, urzędnicy poprosili Walleya o przyłączenie się do nowego programu, aby otrzymać zestawy do przedawkowania naloksonu w ręce aktywnych użytkowników i członków ich rodzin. Walley mówi, że byli inni, bardziej doświadczeni lekarze i badacze, którzy mogliby być lepiej przygotowani, ale albo nie byli w stanie, albo nie chcieli podjąć ogromnego ryzyka zawodowego, jakie niosła ze sobą dystrybucja naloksonu. Gdyby program zakończył się fiaskiem, naukowcy nie byliby skłonni poważnie traktować Walleya w przyszłości. A jeśli nalokson wyrządzi szkodę, Walley może zostać prawnie odpowiedzialny. Jednak zgodził się natychmiast. „Nastąpił gwałtowny wzrost liczby przedawkowań i wydawało się, że nie trzeba się zastanawiać, czy te zestawy trafiają do osób, które najprawdopodobniej będą na scenie, czyli do innych użytkowników” – mówi Walley.

Aby rozpocząć dystrybucję, Walley podpisał stałe zamówienie, które umożliwiło niektórym pracownikom służby zdrowia rozdawanie aerozoli do nosa z naloksonem bez indywidualnych recept. Podobnie jak Bigg, Walley i bostońscy urzędnicy zaczęli od atakowania aktywnych użytkowników za pośrednictwem miejskiego programu wymiany igieł. W 2007 roku szef miejskiej komisji zdrowia John Auerbach został mianowany komisarzem ds. zdrowia Massachusetts i postanowił rozszerzyć program na inne części stanu.

Dla niektórych dawanie naloksonu użytkownikom było nie tylko sprzeczne z intuicją, ale także odwrotne do zamierzonych. Nalokson pozwoliłby narkomanom szaleć, wiedząc, że nie umrą z przedawkowania. Bertha Madras, zastępca cara prezydenta Busha ds. narkotyków, powiedziała National Public Radio, że użytkownicy nie powinni mieć dostępu do naloksonu, ponieważ „czasami przedawkowanie, pobyt w izbie przyjęć, kontakt z pracownikiem służby zdrowia wystarczy, aby wczuj się w rzeczywistość sytuacji i włącz się w to, że ktoś zapewni im usługi”. Madras powiedział innemu reporterowi: „Nie opiera się na dobrych danych naukowych… Opiera się na tym, co niektórzy uważają za słuszne. Ale badania potwierdzające to są tak rzadkie, że to bolesne”.

Naloksonowi sprzeciwiali się nie tylko polityczni nominaci. Aktywiści społeczni zaniepokojeni posiadaniem naloksonu w swoich dzielnicach; wierzyli, że użytkownicy heroiny będą gromadzić się na obszarach z takimi programami. Nawet lekarze mieli obawy. Badanie opublikowane w Journal of Urban Health w 2007 r. wykazało, że ponad połowa amerykańskich lekarzy stwierdziła, że ​​nigdy nie rozważyłaby przepisania takiego leku z obawy, że umożliwi on zażywanie narkotyków – chociaż mniej niż jeden na czterech słyszał nawet o zabraniu do domu programy naloksonowe.

Bostoński program wymiany igieł, który nosi nazwę AHOPE, jest prowadzony w niskim ceglanym budynku za rogiem biura Walleya, w środku jednej z najbiedniejszych i najbardziej przestępczych dzielnic miasta. AHOPE to punkt kompleksowej obsługi, którego potrzebują osoby uzależnione: skierowania na leczenie, informacje o ośrodkach detoksykacji i cokolwiek innego, co może pomóc im żyć w zdrowiu i godności.